avatar


button stats bikestats.pl

Znajomi


Archiwum bloga

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy MKTB.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w kategorii

>50

Dystans całkowity:5142.50 km (w terenie 1259.00 km; 24.48%)
Czas w ruchu:223:28
Średnia prędkość:23.01 km/h
Maksymalna prędkość:62.93 km/h
Suma podjazdów:26608 m
Maks. tętno maksymalne:184 (103 %)
Maks. tętno średnie:168 (94 %)
Suma kalorii:7549 kcal
Liczba aktywności:87
Średnio na aktywność:59.11 km i 2h 34m
Więcej statystyk
  • DST 91.50km
  • Czas 03:26
  • VAVG 26.65km/h
  • VMAX 60.30km/h
  • Temperatura 22.0°C
  • Podjazdy 441m
  • Sprzęt Merida Race Lite 905
  • Aktywność Jazda na rowerze

Kazimierz Dolny

Niedziela, 21 lipca 2013 | Komentarze 2

Było dwa dni luzu, teraz trzeba pokręcić.
Padło na Kazimierz ponieważ chciałem sprawdzić podjazd na Zamkową na szosie.
Dom, Wojciechów, Niezabitów, Kazimierz. Nie polecam tej trasy, przynajmniej części od Wojciechowa. Telepawka non stop, mrówek w ręcach można dostać a sprzęt płacze.
W Kazimierzu powolutku przebiłem się przez zakorkowany przez ludziki rynek i w górę. Dzisiaj ciężej bo zamiast 22x28 mam tylko 34x25. Plus to większe koła ale trochę się bałem coby 23-ek nie pociąć na kamieniach, a blisko było. Oczywiście nie ciągnąłem jak koń na wyścigu tylko spokojnie, miarowo ale mocno. Od połowy na stojąco, taki trenindżek ;). Na szczycie trylinka, prawie jak na Roubaix, po kilometrze skręt z Zbożową, bo tylko ta uliczka prowadziła do głównej. Właściwie nie uliczka tylko droga. Luźny i ubity piach, kamienie. Po 1-1,2 km zaczyna się zjazd wąwozem. Zdjęcia gówniane bo z teflonu.
Kazimierz- wąwóz na Zbożowej (w dół) © MKTB

Kazimierz- wąwóz na Zbożowej (w górę) © MKTB

Szybki zjazd, po tych płytach, na szosówkę trochę za szybki. Dolot do Puławskiej i już śmigam po równej szosie :)
Nałęczów, Wojciechów, dom.
Kategoria Foto, >50


  • DST 62.00km
  • Teren 52.00km
  • Czas 03:25
  • VAVG 18.15km/h
  • VMAX 51.06km/h
  • Temperatura 16.0°C
  • Podjazdy 850m
  • Sprzęt BMC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mazovia - Nałęczów , ścigania dzień czeci :)

Niedziela, 14 lipca 2013 | Komentarze 0

No i wykrakałem ten deszcz. Trzeci dzień z Mazovią zaczął się szaro, a że, całą noc padało mogłem się domyślać co mnie czeka na trasie.
Na miejscu, w Nałęczowie ciężko było znaleźć miejsce do parkowania. Nie spodziewałem się zastać tylu zawodników na starcie w taką pogodę. Niewielki deszcz padał z przerwami do startu. Dzisiaj lecę z 6-go, będzie łatwiej niż wczoraj :).
Start spod uzdrowiskowych Starych Łazienek (foto z grudnia 2011).
W nałęczowskim parku © MKTB


Mazovia Nałęczów 2013, start. fot. Maciej Ziemiańczuk © MKTB

Króciutka rozbiegówka po asfalcie, podjazd po trylince ...

Mazovia Nałęczów 2013, pierwszy podjazd. fot. Bogusław Lipowiecki © MKTB

... i jesteśmy w polu. Początek niezły, ludzie w błocie tańczą i chyba dzięki temu po 4 km złapałem końcówkę 5-go sektora. Część trasy pokrywała się z tą ze Skandii tylko leciała w odwrotnym kierunku. Duże błoto od początku wyścigu zniechęciło sporo osób do dalszej jazdy. Między 8 a 10 km widziałem wracający ze 4 chłopaków. U mnie a właściwie w roweru ta ilość błota skutkowała szybko przebiegającym zanikiem klocków. Już przed rozjazdem Fit/Mega, na zjeździe w Rąblowie klamki prawie dochodziły do gripów a z tyłu dolatywał zgrzyt metalu.

Mazovia Nałęczów 2013, zjazd w Rąblowie. foto. Zbigniew Kowalski © MKTB

Na rozjeździe z całej grupy została gromadka jadących na mega. A ja tam pierdzielę, nie pękam, walę na mega jak w błoto ;).
Tak, błoto. Sporo odcinków było po prostu nie do przejechania, większość na szczęście do ale ile toto sił zżarło... Łańcuch zaciąga, zabita kaseta co chwilę przeskakuje, cholera bierze człowieka, nie "idzie" jechać ;)
Kilka fotek z trasy, beze mnie ale z atmosferą :D.
Mazovia Nałęczów 2013. foto. Z Kowalski © MKTB
Mazovia Nałęczów 2013. foto. Z Kowalski © MKTB
Mazovia Nałęczów 2013. foto. Z Kowalski © MKTB
Mazovia Nałęczów 2013. foto: Piotr Marchel © MKTB

Kazimierz, podjazd pod Zamkową chyba wszystkim utkwi w pamięci. Nawierzchnia, nachylenie, ilość dopingujących kibiców, to wszystko stworzyło na prawdę fajną atmosferę, szkoda, że na tak krótko.
Długi, nudny odcinek asfaltowy, można trochę odpocząć. Po jakimś czasie znowu lunęło ale dzięki temu i ja i sprzęt trochę błota zrzuciliśmy.
Znowu pola. Momentami drogą nie dało się jechać wiec leciało się polami. Niektóre przeorane kołami na 4m od drogi. Oj rolnicy będą krzyczeć. Zresztą słyszałem, że była jedna babina co na bieżąco przeganiała jadących po "malinowym" polu :).
Końcowy odcinek to już masakra. Raz się wypieprzyłem w kałużę, później kawałek musiałem z buta, kawałek na którym mnie mijał "giguś" oczywiście jadąc. Szacunek.
Roztaplane przez poprzedników błoto niektórych zatrzymywało na dłużej. Czyszczenie kół z tej lessowej brei to ciężkie zajęcie.
To była wielka strefa serwisowo-wyprzedzeniowa. Ja mijałem tu fitowców a mnie mijali gigowcy. Z jednej strony to błoto było wkurzające ale z drugiej, jak pomyślę, że miałbym to wszystko przejechać po suchym to pewnie bym się zanudził.
Ostatni zjazd z błotem w oczach, bo zachlapane okulary w kieszeni już siedziały i już płasko do mety. Na kreskę wpadam ujechany i hepi, że to już koniec.

Mazovia Nałęczów 2013 , na mecie © MKTB


Trzydniowy test sprzętu wypadł bardzo dobrze. Cieszę się, że zamieniłem HT na fulla. Dużo lepsza trakcja, kontrola, szczególnie pewnie czułem się na zjazdach. Offshem, 2 kilo więcej do wożenia ale wygoda bez porównania. Dzisiaj tylko mycie, jutro przegląd.

Tradycyjnie na koniec trochę cyferek
czas: 03:25:00
czas zwycięzcy M Open: 02:10:36 !!!
czas zwycięzcy M4: 02:24:11 !
dystans: 62 km
Mega Open: 79/121
Mega M4: 23/37

Jak widać deszczowa pogoda zrobiła swoje i dzisiaj było o połowę mniej ludzi niż wczoraj. Część nie wystartowała, część zawróciła z trasy a część przeszła na dystans Fit przez co frekwencja na ficie spadła tylko o ok 10%.
.
Kategoria >50, XCM / XCO, Błoto, Foto


  • DST 56.50km
  • Czas 02:10
  • VAVG 26.08km/h
  • VMAX 46.90km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • Podjazdy 169m
  • Sprzęt Merida Race Lite 905
  • Aktywność Jazda na rowerze

Konopnica-Borów-Konopnica

Sobota, 6 lipca 2013 | Komentarze 1

Krótka wizyta u braciszka. Dawno nie jeździłem tą trasą myślałem, ze coś się zmieniło, ale nie. Sorry, zmieniło się na gorsze, żałowałem, ze nie wziąłem BMCa.
Radzę unikać trasy Konopnica-Belżyce-Borzechów-Chodel.
Kategoria >50


  • DST 50.50km
  • Czas 01:57
  • VAVG 25.90km/h
  • VMAX 46.50km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 225m
  • Sprzęt Merida Race Lite 905
  • Aktywność Jazda na rowerze

Powtórka

Piątek, 1 marca 2013 | Komentarze 0

Ciężko było się wybrać. Szarzyzna za oknem nie nastrajała optymistycznie ale musiałem wyjść.
Z bylejakości nastroju zdecydowałem się powtórzyć pętlę ze środy. Szarość, zimność i wiatrość niestety. Przy całej trasie do Bełżyc wycięto stare drzewa, zrobiło się łyso i przez to bardziej wietrznie.
Droga do Bełżyc © MKTB


Najciężej jechało mi się od Bełżyc do Wojciechowa, cały czas pod wiatr. Po prostu re-cykling ;)
Z Wojciechowa do Palikij'ów już sama przyjemność bo z wiatrem. Palikije - Miłocin znowu trochę re-cyklingu a od Miłocina znowu z wiatrem, do tego wyszło słoneczko i zrobiło się pięknie i optymistycznie :)

Okolice Tomaszowic © MKTB

Okolice Tomaszowic © MKTB

Landszafcik między Tomaszowicami a Płouszowicami © MKTB

Niedaleko Płouszowice © MKTB


Od Dąbrowicy znowu pod wiatr ale jakoś dało rade wrócić do domu ;)
.
82/105
.
Kategoria >50, Foto


  • DST 50.50km
  • Czas 01:57
  • VAVG 25.90km/h
  • VMAX 49.30km/h
  • Temperatura 6.0°C
  • Podjazdy 220m
  • Sprzęt Merida Race Lite 905
  • Aktywność Jazda na rowerze

Średnia pętla

Środa, 27 lutego 2013 | Komentarze 3

Och jak dzisiaj rano było pięknie, och ! Dopóki nie wyszedłem na przejażdżkę :D.
No nie do końca tak było. Jeszcze na początku było trochę słońca ale po 15 minutach przyszła cienka kołderka i po ptokach. Spodziewając się suchych asfaltów wyciągłem dzisiaj Meridę i w trasę. Wiosna idzie :)
Kozubszczyzna, Tereszyn,
I znowu szaro © MKTB

Przez Tereszyn © MKTB

Radawiec Duży, Bełżyce, Miłocin, Płouszowice, Uniszowice, dom, wanna.

Ciepła kąpiel :) © MKTB

Trochę piachu się przylepiło © MKTB

.
84/102
.
Kategoria Foto, >50


  • DST 54.00km
  • Teren 27.00km
  • Czas 02:43
  • VAVG 19.88km/h
  • VMAX 37.22km/h
  • Temperatura 5.0°C
  • Podjazdy 307m
  • Sprzęt BMC
  • Aktywność Jazda na rowerze

Stary Gaj i Zalew Zemborzycki

Niedziela, 18 listopada 2012 | Komentarze 0

Pogoda można powiedzieć ładna, nawet momentami świeciło słońce, nie mogłem jechać nigdzie indziej niż nad zalew. Urozmaiceniu trasy miała pomóc wizyta w Starym Lesie i tak się też stało.
Najpierw musiałem zaliczyć kawałek asfaltu. Kozubszczyzna, przelot przez Al. Kraśnicką i jestem na ul. Węglinek. Lubię tędy jeździć bo ruch niewielki, widoczki ładne i tylko czasami jakiś pies przez moment obszczeka.
ul. Węglinek, wąwóz © MKTB

ul. Węglinek, niedaleko Starego Lasu © MKTB

Trochę ponad 6 km zabawy w Starym, ślisko tak jak wczoraj w radawieckim i więcej błota ale nie było tragicznie bo dzisiaj na tył wrzuciłem Niby Nic. Trochę też przeszkadzali spacerowicze ze psami ale to niedziela więc nie dziwne, że sporo ich się kręci. Jak się później okazało nad zalewem było jeszcze ludniej.
Szutrówka, kawałek asfaltu i jestem na rowerówce koło Mariny. Zemborzyce, most na Bystrzycy i nareszcie znowu teren podobnie jak w Starym tempo mocniejsze. Sporo bajkerów, trzeba uważać szczególnie na singlach. W miejscach gdzie leży więcej liści oczywiście ślisko i momentami rower trochę pływa ale mimo to jazda jest pewniejsza niż wczoraj. Sporo jest też kawałków z odkrytym gruntem i tu jedzie się pewnie. Korzenie, dołki zawieszenie łyka bez czkawki więc mam komfort przelecenia w siodle prawie całego singla. Świetne uczucie. Zakręty zbiera się ładnie i bezproblemowo. Jazda dzisiaj to przyjemność ale po ostatnich jazdach z Pawłem brakowało mi dzisiaj tawariszcza ekskursji. Nie było do kogo gęby otworzyć.
Przy Słonecznym Wrotkowie zawrotka i zaliczam singielek w drugą stronę.
Singielek w Dąbrowie © MKTB

Zalew Zemborzycki, tzw. "Rękaw" © MKTB

Powrót tą samą trasą czyli rowerówka, szutrówka do Starego Lasu. Czuję, że zaczynam opadać z sił. Na pewno miesięczna dziura w wypadach zrobiła swoje a może też to, że kosztem większego komfortu, w porównaniu z FLXem mam 2 kg więcej do wożenia.
Przejazd przez Stary Las trochę innymi ścieżkami ale od torów już tak samo.
Zrobiło się ciemno więc przez mimo odblasków na bluzie, przez Kozubszczyznę wolałem wrócić chodnikiem.
.
Kategoria >50, Błoto, Foto


  • DST 61.00km
  • Teren 60.00km
  • Czas 02:57
  • VAVG 20.68km/h
  • VMAX 49.38km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • HRmax 174 ( 98%)
  • HRavg 157 ( 89%)
  • Kalorie 1891kcal
  • Podjazdy 692m
  • Sprzęt Merida FLX
  • Aktywność Jazda na rowerze

Mazovia MTB Marathon - Skarżysko

Niedziela, 26 sierpnia 2012 | Komentarze 5

Liczyłem na dobrą trasę i się nie zawiodłem. Wprawdzie nie była taka mocna jak dwa tygodnie temu na ŚLR w Suchedniowie ale przez warunki panujące tego dnia można było się ujechać, co uczyniłem :). Po ponad rocznej nieobecności na Mazovii musiałem poprosić o start z 5 sektora i na szczęście organizator się zgodził. Już sobie wyobrażam przepychankę z 11-go po tych błotnych ślizgawkach i końcowy rezultat.
Przed maratonem spotkałem starych znajomych, Magdę i Tomka a po chwili Waldka z Mayday'a. O rozgrzewce ciężko było już mówić bo czasu wystarczyło na przelecenie końcowych 3 kilometrów maratonu i z powrotem. Chciałem być w czubie sektora i tak się stało bo było 20 minut do startu jak wlazłem do sektora.
Przed samym startem zaczęło kropić więc już wiedziałem, że lekko nie będzie.
Mazovia Skarżysko, start /fot. Z Kowalski © MKTB

Mazovia Skarżysko 2012/fot. P.Borkowska © MKTB

Start średnio szybki, nie taki jak na ŚLR... i całe szczęście. Nie chciałem stracić wszystkich sił na początku bo później przykro jak jest się cały czas wyprzedzanym :). Załapałem się z szóstką kolegów na mały pociąg i tak prowadziliśmy 5 sektor przez dłuższy czas. Początek po asfalcie później kostka i gruntówka. Tu wypracowaliśmy sobie jakąś przewagę. Dwóch odjechało, dwóch odpadło, ktoś dojechał do nas. Po 6-7 km dogoniliśmy najsłabszych z 4 sektora i od tej pory mieszało się cały czas.
Zaczął się najlepszy teren, głównie jazda lasem, singielki, podjazdy, zjazdy (za wiele ich nie było) trochę błota. Na znanym podjeździe znowu mam kłopot z młynkiem bo zaciągnął łańcuch ale tylko chwila postoju, przepuścić jadących i w drogę. Cały czas mieszamy się w grupie, czasami udaje mi się odjechać by po kilku minutach być wyprzedzonym przez "objechanego". Z reguły na podjazdach i na singlach jest równo, na prostych szutrówkach a w szczególności na kocich łbach tracę by odrobić trochę na zjazdach. Z buta sztywny, piaskowy podjazd po strumyczku i dłuższe podejście chyba w kierunku Kamienia (nie dam sobie głowy uciąć). No zapomniałbym o dwóch czy trzech "sekcjach" błota których za cholerę nie mogłem zaliczyć na kołach. 10 km przed metą zaczął się odcinek wybitnie korzeniasty. Tak mi dał w d... (w przenośni i dosłownie), że myślałem, że odpadnę tym bardziej, ze zostałem sam. "Moja" grupka odjechała a mi zabrakło pary na utrzymanie koła. Trudno sam będę ciągnął. Z przodu pusto, z tyłu, kilkadziesiąt metrów za mną ciągnął jakiś gość a za nim pusto. Ok. 3 km do mety, na nowo usypanej, szutrowe, ścieżce wyprzedził mnie mój "cień". Gerappa. Ciągnę dalej,koniec szutrówki, kawałek piachu ale ubitego więc jeszcze żyję, asfalt, stadion ...
" I proszę państwa są już na stadionie !"/ fot.M.Łęcka © MKTB
Już za chwilę ... :) / fot. P. Jaremek © MKTB


... i meta.
Nareszcie na mecie :) /fot. Z. Kowalski © MKTB

Chwilę po mnie dojeżdża Magda, "jeszcze chwilę i bym cię dogoniła". No tak, jeszcze tego brakowało żeby mnie dziewczyna na koniec wyprzedziła ;).
Szybkie kluchy, spotkanie i krótka rozmowa z Damianem no i do do samochodu trochę się umyć co by mnie żona w domu poznała :).
Małe podsumowanie. Trasa jak na Mazovię bardzo dobra ale wiem, że z tych terenów można ułożyć coś cięższego (patrz: ŚLR Suchedniów). Pogoda urozmaiciła trasę i która to dała możliwość podciągnięcia umiejętności technicznych, sztuki pozostania w siodle i ćwiczenia zmysłu równowagi. Była też sprawdzianem dla sprzętu który w dobrym stanie przetrwał wyścig. Wprawdzie nigdy wcześniej nie był tak oblepiony błotem ale poza małym problemem z napędem nic złego się nie działo. Oryginalne (żywiczne) klocki mimo dużego błota, jazdy po piachu i kałużach przetrwały już drugi maraton. Ale właściwie znowu nie tak wiele było okazji do hamowania.
Numer jeszcze widać :) © MKTB
Twór nienaturalno naturalny © MKTB
Parę gram więcej © MKTB

Wynik ? Wynik chyba nie jest zły bo mając czas lepszy od niektórych zawodników z wyższych sektorów awansowałem do 4-go .
Wgryzając się w szczegóły stwierdziłem, że mój rating pozostaje na przyzwoitym poziomie chociaż w kategorii jest trochę niższy niż się spodziewałem. Pomimo przyzwoitego ratingu mój wynik plasuje się w połowie stawki podczas gdy 2 lata temu mieścił się w pierwszych 30 %. Myśle, że powody tego zjawiska są przynajmniej dwa. Jeden to to, że więcej osób trenuje więcej niż kiedyś i bardziej świadomie. Drugi do kategorii weszły dwa młodsze roczniki. No znalazłem chyba jeszcze jeden powód. Sam jeżdżę za mało i za bardzo na luzie.

Na koniec jak zwykle trochę cyferek:
dane z licznika:
dystans: 60,3 km
w górę : 692 m
czas 2:56:44
dane oficjalne:
dystans: 61 km
czas 2:56:42
Mega open: 146/291
Mega M4: 27/66
.
Kategoria >50, Błoto, Foto, XCM / XCO


  • DST 50.50km
  • Czas 01:42
  • VAVG 29.71km/h
  • VMAX 54.00km/h
  • Temperatura 25.0°C
  • HRmax 170 ( 96%)
  • HRavg 142 ( 80%)
  • Kalorie 1004kcal
  • Podjazdy 166m
  • Sprzęt Merida Race Lite 905
  • Aktywność Jazda na rowerze

Szosowa 50-ka

Niedziela, 19 sierpnia 2012 | Komentarze 0

Z braku górala znowu szosa.
Konopnica, Motycz, Wojciechów, Bełżyce, Jaroszewice, Matczyn, Radawiec, Tereszyn, Konopnica.
104/82.
.
Kategoria >50


  • DST 54.00km
  • Teren 52.00km
  • Czas 03:16
  • VAVG 16.53km/h
  • VMAX 49.63km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • HRmax 176 (100%)
  • HRavg 154 ( 87%)
  • Kalorie 2008kcal
  • Podjazdy 1043m
  • Sprzęt Merida FLX
  • Aktywność Jazda na rowerze

MTB Cross Maraton (ŚLR) - Suchedniów

Niedziela, 12 sierpnia 2012 | Komentarze 0

To był mój najlepszy maraton :). Nie, nie dlatego, że osiągnąłem super wynik, wręcz odwrotnie, ale ze względu na trasę. Było wszystko, błoto, szuter, fajne podjazdy i takież zjazdy a czasami nawet odwracałem głowę w bok by popodziwiać świętokrzyskie widoki :).
...
Tym razem pojechałem sam. Czarek walczy o wymianę pękniętej ramy GF Wahoo, Mirek pojechał na wywczas i zostałem sam ;).
Zameldowałem się pół do dziesiątej na parkingu OSiR w Suchedniowie, w biurze "odświerzyłem" czipa i wziąłem się za składanie roweru.
Wszystko naszykowane, można jechac na rozgrzewkę. Właściwie to pokręciłem się w kółko, przeleciałem końcowe 2 km trasy jak i pierwszy kilometr. Tak naprawdę to się nie rozgrzałem tylko przebujałem. Wystartował Master, niedługo będą wpuszczać do sektora. Dwa kółeczka nad zalewem, no chyba czas się ustawić żeby nie zostać na końcu. Spojrzałem na matę i zdałem sobie sprawę, że nie wziąłem czipa. Szit. Na szczęście jazda do wozu i z powrotem trwała moment. Zająłem miejsce w sektorze "nierozstawionych", mniej więcej 1/3 stawki.
MTB Cross Maraton Suchedniów, przed startem. fot. Marcin Wójcik © MKTB

Start po kostce później asfalt i po kilku km nareszcie teren. Wjeźdżamy do lasu, wszędzie kałuże, w tym tłoku nawet nie ma sensu omijać. Trzymam się grupy ale widac, że pomału stawka się rozciąga.
MTB Cross Maraton Suchedniów. fot. Mirra © MKTB

Jak zwykle na początku zaczyna brakowac mi oddechu bo jak zwykle ciagnę za grupą która jest dla mnie za silna :). Tracę dystans, załapuję się w grupie która mnie doszła. Zaczynają się leśne szlaki. Podjazd, zjazd, równo, podjazd. Piękne tereny i trasa jak na razie bardzo mi się podoba. Jest dość błotniście, Rony spisują się dobrze ale zaczynam mieć problemy z napędem. Z dużej tarczy zlatuje od razu na młynek a młynek zawija łańcuch i diupa. Niestety problem powtarza się kilka razy bo kilka podjazdów było i za każdym razem musiałem stanąć, wyrwać łańcuch znad wideł, ustawić na środkowej tarczy i tak ruszac dalej a zapewniam, że pod górę w tej sytuacji ruszyć nie jest łatwo. Na jednym ze zjazdów spada mi łańcuch z blatu.. na zewnątrz. Coś nowego ;).
Krajobraz szybko się zmienia. Podjazd, znowu problemy z łańcuchem. Kamień Michniowski. Przede mną w połowie zjazdu kolega zalicza OTB, medyczni sugerują zejście i ja się z nimi zgadzam, schodzę i pod kamieniem wskakuję na rower bo druga część zjazdu już do przejechania. Super kawałek, szkoda, że krótki. Bufet. Polewam się trochę z butelki, wypijam kubeczek izo i daję dalej.
MTB Cross Maraton (ŚLR) - Suchedniów, na trasie. fot Anna Nemś © MKTB

Jeszcze ok 3 km po lesie i wjeżdżamy w odkryty teren. Nie znaczy to, że mniej ciekawy, o nie, podjazd, równo, zjazd, szutrówka, przejazd pod torami, szutrówka, polna i wjazd na łąki. Kilka kilometrów znowu w lesie, podjazd pod Bukową Górę, wyżej już być nie możemy :). Piękny teren ale ciężki. Na podjeździe coś chyba trąciło przerzutkę bo łańcuch spadł między 28-kę a szprychy. Orzeszkuty! Nie wiedziałem, że tak ciężko wyrwać go z tamtej jamy. Udało się zmieścić w czasie kilku osobo-miejsc. Ślisko, kamieniście i korzeniście ale przyjemniście. Zjazd i znowu na odkrytym terenie.
MTB Cross Maraton - Suchedniów / fot. S. Stolarska © MKTB

Trochę szutru i ścieżki jak ja to nazywam "łączne". Ogólnie ścieżek łącznych nie lubię bo z reguły są wyrypiaste ale nie tym razem. No może trochę wyrypiaste były ale nie tragicznie ;) . Zaczynamy wspinaczkę cały czas w trawie. Cały czas pod górę a co chwilę nowe pięterko ze stromym stopniem do pokonania. Tą część nazwałbym tarasami. Fajny odcinek ale niezbyt udany w moim wykonaniu. W czasie podjazdu zdjąłem okulary by przetrzeć oczy bo słony pot wyżerał mi źrenice, straciłem równowagę, wjechałem w trawę i stop. Przepuściłem kilku chłopaków by nie tarasować singla i znowu na siodło. Ciężko ruszyć pod górę. Od tego momentu na tarasach co chwilę miałem jakiś myk, a to trawa a to dołek albo wjazd na "stopień" na tylnym kole :D. Tragedia. Wjeżdżając na "płaskowyż" byłem happy, że tarasy się kończą ale okazało się, że to nie koniec. Pod koniec tarasów jeden z gości za mną urywa łańcuch. Zostaję by mu pomóc. A co ? Mnie też kiedyś ktoś wspomógł pompką a i Ty, kolego także kiedyś możesz potrzebować pomocy na trasie. Ja mam skuwacz (który do skuwania się nie nadaje), jakiś chłopak zostawia nam spinkę i zabieramy się do pracy. Niestety po kilku minutach walki poddaję się. Chyba jakaś trefna spinka się trafiła bo ni cholery nie można jej było zatrzasnąć. Nigdy wcześniej mi się to nie zdarzyło, kłopoty z rozpięciem tak ale zapiąć ? Toż to samo się zapina. Zostawiłem go z problemem bo już i tak sporo czasu straciłem. Minęło mnie ok 30 osób. Nieźle, jak teraz to odrobić ? Jedyny plus to to, że trochę odpocząłem. Jeszcze trochę otwartego terenu i znowu las. Super sćieżki ale ... już chyba tu byłem ...tak, dojeżdżamy znowy do Michniowskiego, znowy zchodzę a właściwie zjeżdżam bo ziemia już tak "rozmiędlona" że buty nie trzymają. Wskok na rower i druga częsć zja.... . Wstaję z ziemi, patrzę, że żyję to wspinam się po rower (zatrzymał się wyżej niż ja). Jak większość naszych olimpijczyków mogę tylko powiedzieć "no nie wiem co się stało" ;).
Reszta trasy już bez większych kłopotów, jazda szła nieźle, siły jakoś wróciły i kilka osób udało mi się wyprzedzić. Jeszcze nudny kawałek koło torów, kawałeczek po lesie i meta.
MTB Cross Maraton Suchedniów, meta. fot. Pawel Jaremek © MKTB


Łot ? Ponad 3 godziny ? Nie chce mi się wierzyć ale to jednak prawda, tak szybko zleciało. Po prostu piękna trasa, bez wątpienia najlepsza jaką do tej pory jechałem ! Drugi rzut oka na licznik, 54 km i .. 1043m przewyższeń ! Pięknie, to rozumiem :).
Świętokrzyska terra rosa © MKTB

Krótkie podsumowanie.
Jeszcze raz powtórzę, świetna trasa, piękne podjazdy, świetne zjazdy. Poza tym dobra organizacja, oznaczenie trasy, pomocna obsługa bufetów na trasie, zabezpieczenie przez ratowników medycznych trudniejszych technicznie miejsc. Tak jak po Zagnańsku narzekałem na mało techniczną trasę tak po Suchedniowie mogę powiedzieć, że było i wytrzymałościowo i technicznie. Pięć gwiazdek !
Z mojej strony - za ostry początek, brak kondycji.
Sprzęt - obawiałem się o klocki bo co raz po rzejeździe przez błoto chrobotały bardzo ładnie ale o dziwo żywice w slx-ach przetwały wyścig w dużo lepszej kondycji niż również żywiczne w moich byłych 486. Pierwszy raz od dawna zawiódł mnie napęd co razem z pomocą przy łańcuchu kosztowało mnie ok 8-10 minut. Odbiło się to na miejscu bo mogło być coś między 82-86 a jest 111. Co mnie nie dziwi w związku ze stratą to niski rating open - 70,6% a co mnie zdziwiło rating w kategorii pozostał na całkiem dobrym, poziomie - 80,3%.

Trochę cyferek:
dystans: 54 km
w górę : 1043m
czas 3:15:50
miejsce:
Fan open: 111/236
Fan M4: 9/27
.
Kategoria Foto, Błoto, >50, XCM / XCO


  • DST 54.00km
  • Teren 17.00km
  • Czas 02:11
  • VAVG 24.73km/h
  • VMAX 41.52km/h
  • Temperatura 19.0°C
  • HRmax 169 ( 96%)
  • HRavg 139 ( 78%)
  • Kalorie 1262kcal
  • Podjazdy 219m
  • Sprzęt Merida FLX
  • Aktywność Jazda na rowerze

Średnia pętla

Czwartek, 9 sierpnia 2012 | Komentarze 1

Dom, OS lotnisko, asfalt, OS Radawiec, asfalt, OS Motycz Leśny, Palikije, Bełżyce, OS Radawiec, asfalt, OS lotnisko, asfalt do domu. Treren na mocno, singiel w radawieckim na 99%, asfalt na lekko poza odcinkami pod wiatr.
Udało się zapętlić przed deszczem.
.
Kategoria >50