avatar


button stats bikestats.pl

Znajomi


Archiwum bloga

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy MKTB.bikestats.pl
  • DST 31.00km
  • Teren 26.00km
  • Czas 01:28
  • VAVG 21.14km/h
  • VMAX 46.46km/h
  • Temperatura 13.0°C
  • Podjazdy 279m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jægersborg po raz drugi

Wtorek, 24 listopada 2009 | Komentarze 2

Nareszcie troszkę słońca. Tylko chłodny wiatr i łyse drzewa przypominały, że to późna jesień. Trzeba wskoczyć na rower, szkoda nie wykorzystać takiej pogody tym bardziej, że w większej części parku drzewa redukują do minimum porywy wiatru. Tak jak na poprzednim wypadzie jazda interwałowa bez konkretnej kontroli czasu, stref (i tak nie wziąłem paska HR) ot tak jak teren pozwalał, ogólnie nie za mocno bo i tak w 4 dni formy nie odbuduję :D. Wiatr osuszył trochę ścieżki ale błotkiem jeszcze trochę chlapie bo gleby tu raczej nie piaszczyste i woda tak łatwo nie wsiąka. Pętelka trochę dłuższa niż w niedzielę.
spora część dróg w parku tak wygląda © MKTB

duńska złota jesień :DDD © MKTB

taka naturalna ławeczka © MKTB

singielek ku słońcu © MKTB

nawet w parku są drogowskazy © MKTB

parkowe rozlewisko © MKTB

Pod koniec przyszły chmury które przyniosły krótki deszcz ale na szczęscie do domu było już blisko.
dzisiaj trochę czyściejszy © MKTB
Kategoria Foto, Za granicą


  • DST 14.00km
  • Czas 01:00
  • VAVG 14.00km/h
  • VMAX 28.60km/h
  • Temperatura 8.0°C
  • Podjazdy 6m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Paskudnie...

Poniedziałek, 23 listopada 2009 | Komentarze 0

... od rana padało a od południa jeszcze zaczęło wiać. Tak jak wczoraj ok.14-tej przestało padać ale wiało dalej. Krótki wypad do ulubionego sklepu rowerowego a później do znajomego.
Kategoria Za granicą


  • DST 20.00km
  • Teren 17.00km
  • Czas 00:53
  • VAVG 22.64km/h
  • VMAX 43.17km/h
  • Temperatura 9.0°C
  • Podjazdy 155m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Jægersborg Dyrehave

Niedziela, 22 listopada 2009 | Komentarze 0

Jak człowiekowi słonko nie zaświeci to jakoś ciężko d.. ruszyć a jeszcze do tego zacznie padać to już całkiem kiszka. Ale ilekroć jestem w Danii to jest jakoś inaczej. Jak widzę ile tu osób jeździ niezależnie od pogody, czy to do pracy czy dla rozrywki, jakoś mnie to mobilizuje do wyjścia z domu. Oni mogą tak w gajerach i płaszczykach rowerować a ja zaprawiony w bojach Mazovii (ha ha ha..) to nie ?. Oczywiście, że tak... ale bez przesady :).
Od rana padało, raz lżej raz mocniej ale ok. 14-tej padanie zamieniło się w kropienie. No cóż przyjdzie (a raczej przyjedzie) się dzisiaj ubłocić :).
Kierunek Jægersborg Dyrehave. W okolicy Kopenhagi jest to chyba jedyny, tak duży teren gdzie można poszaleć na góralu. No może bez przesady bo gór tu niema ale jest parę krótkich ale ostrych podjazdów, trochę pagórów, mokradła, szuterki więc ogólnie cytując duńskich klasyków: "klawo Egon jak cholera" ;).
Do parku mam tylko 1,5 km asfaltu :) potem przejeżdżam takim niby zagajnikiem ok 1km ...
w drodze do parku © MKTB

...i po przecięciu drogi asfaltowej docieram do bram (dosłownie) parku. Tak jak przewidywałem ścieżki mokre (a jakie miały być po deszczu ?), ignitory kląskają po liściasto błotnej ściółce, jest fajnie, tylko 9 stopni ale jadę w miarę ostro więc momentalnie się rozgrzewam. Po 6km czuję słabość nóg która na płaskim odcinku odchodzi ale za to po 11km zaczyna brakować mi tchu. Trzeba odpocząć, zwolnić. Moment na zdjecia i dalej na ścieżki.
Spec, ja i Jægersborg Slot © MKTB

Po drodze mijam co jakiś czas stadka jeleni których dzisiaj jest więcej niż ludzi. W słoneczne dni zazwyczaj bywa odwrotnie :).
Jelenie wsuwają buraki cukrowe © MKTB

gdzieś w parku © MKTB

Ukształtowanie terenu zachęca a czasami wymusza interwałowy charakter jazdy ale zmęczenie szybko powraca, jestem słaby i tyle. Zaczyna się ściemniać więc czas wracać. Ostatnie kilometry po parku już na czuja. Dobrze,że miałem założone diodki bo o tej porze sporo ludzi "łazi" jeszcze z psami (psy tez mają diodki, najczęściej czerwone, przyczepione do obroży). Miłe jest to, że gdy przejeżdżam obok spacerowiczów czy wyprowadzaczy psów uśmiechając się mówimy sobie "haj !"(zapewniam, że nie oznacza to zaproszenia do wspólnego wypalenia ...:), ani razu nie widziałem wykrzywionej złością gęby ani nie słyszałem "..już nie mają cholera gdzie jeździć". Wszyscy są dla siebie mili. Park jest dla każdego, z jednej ścieżki korzystają spacerujący, także ci z psami (obowiązkowo na smyczy), jeźdźcy na koniach (mają też trochę swoich ścieżek) i my, rowerarze. Inny kraj inni ludzie.
Dojeżdżając do domu nie czuję już zmęczenia, ostatnie 2km na luzie. Miesiąc bez roweru to długo a i październik z niedokończoną dwusetką też nie należał do ciężko przepracowanych. Brak jazdy, inna dieta (mniej makaronu :D), "osiadły" tryb życia powodują momentalny spadek wydolności.
Przed wyjazdem z domu wygrzebałem w necie informację o zawodach mtb w DK i znalazłem jeden maraton a właściwie wyścig (oni tak to określają) który mi podpasował ze względów logistyczno czasowych. Po dzisiejszej jeździe mam wątpliwości co do sensu uczestnictwa ale z drugiej strony chciałbym się przejechać by zobaczyć jak wyglądają takie zawody za granicą. Prawdopodobnie pojadę "rekreacyjnie" ale dłuższy dystans czyli dokładnie 42 km i 195 m :D (krótszy to 20,097). Mam jeszcze tydzień na podreperowanie kondycji, może nie będę ostatni ... a jak będę to trudno :)
buciki po przejażdżce © MKTB
Kategoria Foto, Za granicą, Błoto


  • DST 46.00km
  • Czas 02:02
  • VAVG 22.62km/h
  • VMAX 43.30km/h
  • Podjazdy 249m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Nudny asfalt

Sobota, 31 października 2009 | Komentarze 0

100% asfaltu więc nie ma o czym pisać.

trasa: dom - Tereszyn - Radawiec - Bełżyce - Wojciechów - Miłocin - Motycz - dom


Dopiero dzisiaj...

Piątek, 30 października 2009 | Komentarze 0

...zabrałem się za klejenie dętek. Nie było czasu na jazdę to i przy rowerze do tej pory nic nie robiłem. Po dokładnych oględzinach opon okazało się, że przyczyną kapci po ostatniej vuelcie były jeżyny. Tak, przypomniałem sobie, krótki przejazd przez jeżynowy fragment lasu, niewidzialną bo zarośniętą ścieżką. Takie malutkie te kolce a takie szkudne.
Kategoria Bla bla, Warsztat


  • DST 44.00km
  • Teren 14.00km
  • Czas 02:07
  • VAVG 20.79km/h
  • VMAX 40.83km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 185m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Po wczorajszym wypadzie do lasu radawieckiego...

Niedziela, 18 października 2009 | Komentarze 0

...dzisiaj postanowiłem sprawdzić jak wygląda sytuacja na leśnych szlakach w Dąbrowie nad zalewem. Dzisiaj zabrałem ze sobą plecak by mieć gdzie schować kurtkę PD i bidon z ciepłym piciem (wczoraj zmarzł po pół godzinie w koszyku). Zdecydowałem, że trasa będzie identyczna jak na poprzedniej vuelcie. Oczywiście najpierw trzeba było "przedrzeć" się przez 13km asfaltu następnie "wpadłem" do lasu i tu miłe zaskoczenie, czysto. Trochę połamanych kawałków gałęzi ale cały czas przejezdnie
wyspa na Zalewie Zemborzyckim © MKTB

kolorowy "rękaw" © MKTB


Błoto i kałuże mimo ich sporej ilości nie stanowiły dziś problemu, za to śliskie korzenie tak. Szczególnie jadąc wzdłuż "rękawa" trzeba było uważać, tu było naprawdę mokro i ślisko.
"rękaw", w stronę zalewu © MKTB

mała przerwa na picie i batona
zalew w lekkiej mgiełce © MKTB

Prawie cały czas jechałem wzdłuż brzegu zalewu i trasa była przejezdna na całej długości poza jednym miejscem. Było tu zwalone drzewo ale łatwo było je obejść. Właśnie tu spotkałem bikera który jechał z głębi lasu i mówił, że tam więcej jest połamańców i jest bardziej przełajowo.
kotara nad szlakiem © MKTB

Dwa razy "obierałem" przerzutkę ze zbieranych, sosnowych gałązek. Trochę też dostała dźwięku od błota ale jeszcze nie tak rzężącego jak w Szydłowcu :). A zapomniałem dodać, że po wczorajszej kąpieli zapomniałem rzucić olej na łańcuch wiec był suchy (coś niewyobrażalnego !)
Po dotarciu do ośrodka "słoneczny wrotków" (fajnie brzmi w kontekście dzisiejszej pogody :) ) zawrotka i innymi ścieżkami ( a zapewniam, że jest ich wiele) powrót.
tutaj bez przeszkód © MKTB

Powrót na błotną ścieżkę przy "rękawie" i przelot wałem do mostu na Bystrzycy, później przeskok na lewy wał i po paru km byłem na ścieżce rowerowej. Od tej pory już tylko twardymi nawierzchniami do domu.
Ogólnie jestem bez sił, zsiadłem z roweru i nogi miałem jak z waty. Tegoroczną formę zostawiłem chyba w Radomiu ;)

ps
Rower postał na dworze 2 godzinki zanim doczekał się karchera i okazało się że nima powietrza.
trochę zapiaszczony © MKTB

Szlag trafił dwa koła naraz ! Teraz wiem dlaczego tak ciężko mi się wracało :D
Od początku roku do maratonu w Radomiu zero a od Radomia, czyli w niecały miesiąc, cztery !
.
Kategoria Foto


  • DST 35.50km
  • Teren 5.50km
  • Czas 01:46
  • VAVG 20.09km/h
  • VMAX 47.40km/h
  • Temperatura 4.0°C
  • Podjazdy 157m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zazdrość... ;)

Sobota, 17 października 2009 | Komentarze 3

Jak co dzień "wlazłem" na bikestats, popatrzyłem trochę na Wasze zdjęcia, poczytałem trochę historyjek i co ? No i postanowiłem ruszyć d... .
Za oknem zimno ale dobrze, że przestało padać i wiatru prawie nie ma. Obułem rower w nielubiane błotniki (wygląda jakoś gupio ;)). Cóż, gdybym planował tylko asfalt to by się obyło a, że zamierzałem "poszaleć" w terenie to się nie obyło. Włożyłem bluzę, nowe windkalesonki rogelli, skarpetki na buty, windczapkę pod kask i wio. Początkowo przez "mój" zagajnik żeby sprawdzić warunki terenowe. Jechać się da ale wszędzie sporo połamanych gałęzi i drzew, trochę błota a mokry śnieg zalepia koła. Wypad z zagajnika na drogę i zaczynam 2 kilometrowy błotno - śniegowy przelot
ten cienki trop w prawej koleinie to mój :)
dojazdówka dzisiaj - mokro i ślisko © MKTB


trochę asfaltu ...
szersze obręcze :) © MKTB

i znowu do lasu, oczywiście radawieckiego. Spodziewałem się trudnych warunków ale to co zastałem przeszło moje oczekiwania. Tyle połamanych drzew i gałęzi, poprzyginanych krzaków dawno nie widziałem
takie duże drzewa też łamało © MKTB

3 kilometrowy (bo dalej nie chciałem brnąć) odcinek przez las zamienił się w przełaj. Połowę dystansu musiałem przeskakiwać (niebezpiecznie bo ślisko!), obchodzić powalone konary, przechodzić pod lub nad kłaniającymi się gałęziami drzew lub cienkimi odrostami leszczyny, buczyny i innych badyli.
czasami trza i tak :) © MKTB

musiałem rozpiąć tylny hamulec bo kanapki ze śniegu i liści zalepiały go dokładnie. Buty mi przemokły od tego człapania w lesie jako i rękawice od czyszczenia hamulców ze śniegu i innych leśnych "śmieci".
śnieg i błoto pośniegowe - śliska sprawa © MKTB

po trzech kilometrach postanowiłem wyjechać z lasu, po prostu nie widziałem sensu dalszego przedzierania się przez chaszcze i gałęzie. Od tego momentu już niestety asfalt i ... nuuuuda ;). Karcher.

tym razem bez paska HR
Trasa:
dom - Motycz - las radawiecki - Pawlin - Bełżyce - Palikije - Motycz - dom
.
Kategoria Foto, Błoto


  • DST 45.00km
  • Teren 16.00km
  • Czas 01:55
  • VAVG 23.48km/h
  • VMAX 38.48km/h
  • Temperatura 15.0°C
  • Podjazdy 209m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Vuelta Zalev zamiast Mazovii

Niedziela, 4 października 2009 | Komentarze 0

Do czego to doszło. Człowiek się cieszy, że w niedzielę udało się znaleźć dwie godziny wolnego* czasu ( *- czyt. na rower). Przydało by się parę punktów na zakończenie sezonu w Mazovii ale cóż, 2 godziny to za mało żeby pojechać do Jabłonnej, wziąć udział w wyścigu i wrócić, ale pojechać nad zalew ? Czemu nie ? Coś ostatnimi czasy polubiłem trasę nad Zalew Zemborzycki. Może nie tyle trasę, co same okolice zalewu a w szczególności traski w tutejszym lesie - Dąbrowie. Żeby doturlać się do lasu muszę najpierw przelecieć niestety asfaltem do Kozubszczyzny, kawałek trasy na Kraśnik a później do Zemborzyc. W sumie ok 12km. Na szczęście już od Zeborzyc a dokładniej od wałów na Bystrzycy nawierzchnia zaczyna być ludzka a nie samochodowa ;)
vidoc na zalew © MKTB

w głębi "rękawa" © MKTB

singielek Super OS © MKTB

przeszkody w Dąbrowie © MKTB

w samym lesie sporo dzisiaj "zwiedziłem". Trochę starych i trochę nowych ścieżek, zrobiłem też mały kawałek po trasie lubelskiej Mazovii, po tym najbardziej błotnym odcinku ale na szczęście ostatnio dużo nie padało więc dzisiaj było w miarę sucho.
Powrót singlami nad brzegiem zalewu ...
singielek nr 23 © MKTB

do mostu na Bystrzycy, przeskok na lewy brzeg ujścia i po paru km byłem na ścieżce rowerowej. Od tej pory już tylko twarde nawierzchnie: al. Jana Pawła II (wmordewind), Kraśnicka (prawe kolano znowu dało znać o sobie), Konopnica, Kozubszczyzna, znowu Konopnica, 200 m szutru i dom :)
dzisiaj także bez HR bo nie chciało mi się szukać paska.
.
Kategoria Foto


  • DST 18.00km
  • Teren 14.00km
  • Czas 00:54
  • VAVG 20.00km/h
  • VMAX 46.46km/h
  • Temperatura 12.0°C
  • Podjazdy 72m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

Trochę kręcenia po lesie radawieckim

Sobota, 3 października 2009 | Komentarze 0

Powinienem dzisiaj włożyć bluzę z windstopperem. Czułem zimne powietrze na ramionach a to nie dobrze bo w prawym cały czas czuję skutki spotkań glebnych. Postanowiłem skrócić przejażdżkę i skorzystać z osłony lasu.
Tak, tu jest znacznie przyjemniej niż na szosie :). Ogólnie spokojnie i "krajoznawczo".
leśne lusterko © MKTB

zrobię sobie zimówkę :D © MKTB

dzisiaj bez paska HR.
Kategoria Foto


  • DST 30.00km
  • Teren 16.00km
  • Czas 01:21
  • VAVG 22.22km/h
  • VMAX 47.40km/h
  • Temperatura 20.0°C
  • HRmax 168 ( 94%)
  • HRavg 142 ( 80%)
  • Podjazdy 127m
  • Sprzęt Specialized HR XC Sport
  • Aktywność Jazda na rowerze

w letnim słońcu jesienne krecenie

Niedziela, 27 września 2009 | Komentarze 0

głównie po lesie ale polnych dróg też parę metrów było. Momentami mocniej, momentami lżej i z przerwami na zdjęcia więc wyszło interwałowo.
następny przystanek Motycz Leśny © MKTB


"singielko dabelek" w radawieckim © MKTB


jesień już widać © MKTB


gdzieś w polach © MKTB


dróżka w lesie jakiśtamskim © MKTB

.
Kategoria Foto